Nie fail, ale ciekawostka

Miał 200MHz, 32MB RAM, jakieś 20GB na dysku twardym. Nie posiadał CDROMu, ani żadnej opcji bootowania po USB.

Aby zainstalować na nim Linuksa i to w sposób taki, aby instalator wytrzymał tak mała ilość pamięci RAM, należało odpalić go przez MSDOS przez loadlin.exe. Teraz już nie pamiętam, ale chyba musiałem stworzyć wcześniej partycję swap, aby instalator chciał działać poprawnie.

Do czego wykorzystywałem? Gdy laptop miał zamknięty ekran, bez problemu pracował ok. 1h. Z kartą wifi na załączonym obrazku był świetnym narzędziem do wardrivingu. Całą masę sieci udało mi się zinfiltrować za pomocą tej małej tosihiby. Świetnie pracował na nim kismet i proste środowisko graficzne. Pomijam fakt, ile się dzięki niemu nauczyłem w kwestii zarządzania pamięcią oraz procesem bootowania systemu 😀

Jedna odpowiedź do “Nie fail, ale ciekawostka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *